Rozważałem ten problem pod zainspirowany komentarzem do jednego z poprzednich wpisów. Temat nie jest zaiste łatwy. Można nawet śmiało przyjąć, że jest trudny. Na początek należy zdać sobie sprawę jakie wartości niosą ze takie serwisy, których inne portale nie mają i kto z tych wartości może uzyskać dla siebie korzyści materialne. Nie ma się co oszukiwać, że ktokolwiek wyda choćby złotówkę (czy dolara) za coś co jest fajne, ale nie daje szansy zwrotu wyłożonej gotówki. A przecież grube ryby (chociażby Rupert Murdoch na MySpace.com) wydają na te serwisy spore sumy. I co oni w tym widzą?
Moim zdaniem widzą przyszłość. Przyszłe media nie będą istnieć bez Internetu. Już dzisiaj tak jest. Chociażby my wzajemnie kontaktujemy się za jego pośrednictwem. Zdobywamy w nim wiedzę, spędzamy czas, zarabiamy pieniądze. Z przeprowadzonych badań (nie pamiętam kto je prowadził, ale wynik jest prawdopodobny) wynika, że ludzie poniżej 25 roku życia już dzisiaj spędzają więcej czasu w Internecie, niż oglądając telewizję. O czytaniu gazet nawet nie wspomnę.
Jeżeli zobaczymy taki obraz świata dzisiaj, to co będzie za 3, czy 5 lat? Dzisiejsi 25-ciolatkowie będą mieć wtedy 30 lat, założą rodziny, zaczną dobrze zarabiać i wszystko co zarobią będą wydawać. O oszczędnościach pomyślę dopiero koło 40-stki. To przecież najlepsza grupa docelowa klientów.
Kto będzie wtedy czytał gazety, czy oglądał telewizję? Chyba tylko emeryci. No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Jeżeli tak zmieniać się będą zwyczaje ludzi, to gdzie kierowane będą środki z budżetów marketingowych firm? Dzisiaj Internet nadal uważany jest za medium bardzo zgrabne, ale nieskuteczne. Ale to się musi zmienić. Wszystko sprowadza się do oglądalności.
Dobrze „zrobiony” serwis społecznościowy niesie ze sobą ogromne możliwości. Ludzie chcą się w nim zaprezentować, aby wygrać coś dla siebie. Zamieszczają tam CV, piszą o swoim hobby, zostawiają swoje e-maile, nawet telefony. Czego więcej może chcieć marketingowiec? Sprzedajesz wędki? Proszę bardzo: filtrujemy wszystkich, których hobby to wędkarstwo. Adresujesz produkt do kobiet jeżdżących samochodem: 15sec już jest baza. Koszt dotarcia do klienta spada drastycznie. Myślę, że w niedługim czasie na tych serwisach pojawi się lawina ogłoszeń. Sprzedawana pod różnymi hasłami. Może będą to fora dyskusyjne promujące jakiś produkt? Może zaleją nas pop-upy?yle=""> Może tworzyć się będą grupy promujące produkty i zapraszani do nich będą wszyscy, którzy są docelowymi klientami?




A czy nie sądzisz, że będzie raczej tendencja do nieujawniania swoich prywatnych
danych (hobby, zajęć itp.). Ci 25-latkowie są już chyba trochę bardziej świadomi, że
Internet to nie tylko zabawa i zamieszczanie tam danych bezpieczne nie jest. Z
drugiej strony taki pogląd to może moje zwichnięcie zawodowe (branża informatyczna).
W każdym razie na NK konta nie mam, a i tak podtrzymuje dobry kontakt z tymi ludźmi,
którzy dla mnie coś znaczą. Osobiście zaczynam pracę nad metodami wyceny serwisów
WWW, bo to zagadnienie jest bardzo interesujące - jakoś podejście "serwis jest tyle
wart, ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić" mnie nie przekonuje. skomentuj
żywoty przenoszą się do sieci, relacje internetowe z pewną siłą mają zdolność
wypierania relacji face to face, oczywiście tylko w pewnym wymiarze. Owsze,
pokolenia 20, 30 latków mają świadomość zagrożeń czyhających w internecie, ale
często po prostu lubią się dzielić informacjami osobistymi i nie przejmują się
specjalnie konsekwencjami. Absolutnie zgodzę się z przedmówcą co do stwierdzenia
"serwis jest wart tyle, ile ktoś za niego chce zapłacić" - to jakaś chińska
wyświechtana mądrość skomentuj